Pieniński Górol
Jan Kacwin daleko do Bukowiny Tatrzańskiej na Sabałowe Bajania nie ma. Mieszka on bowiem w Krościenku nad Dunajcem. Przepięknym miejscem dla turystów, którzy zwiedzają Pieniny.
- Jo jest pieniński górol – rozwiewa wszelkie wątpliwości turystów. – A roków wiele nie mom, bom rodzony w 1918 roku.
Cóż za ironia. Jak widać siły natury, które drzemią nie tylko w Pieninach, mają wpływ na długi żywot mieszkańców tej okolicy.
Nasz pieniński góral chętnie śpiewa i tańcuje prawie od małego. W życiu robił też wiele innych, często niesamowitych i niepojętych dla przeciętnego turysty rzeczy.
- Byłem flisakiem i strażnikiem wodnym – wylicza pan Jan. – Teraz jestem już na emeryturze, ale nie próżnuję. Prowadzę stację meteorologiczną w Krościenku. To ja podaję komunikaty o tym, czy w Pieninach będzie lało czy będzie słonko.
Na 35. Sabałowych Bajaniach pan Jan zaprezentował nam historię niewiernej dziewczyny i zazdrosnego chłopca:
Żeby było nie świtało,
byłoby mi dziewce dało.
Ale zacoł kogut piskać,
zaceło się dziewce ciskać.
Za stodołom pasła bydło,
rozłozyła motowidło.
Poćcie chłopcy motać nici,
bo słonecko ładnie świeci.
Dziewce moje nie wierze ci.
Kupie zwonek, przyprawie ci.
Jak cie bedum chłopcy tyrkać,
to ci będzie zwonek zbyrkać.
My możemy tylko pozazdrościć Panu Janowi zapału i przede wszystkim zdrowia. Jego recepta na sukces to oczywiście Pieniny i ich leczniczy klimat oraz pozytywne nastawienie do ludzi i świata, które potrafi według niego zdziałać cuda.
Także drodzy turyści: Jeżeli chcecie żyć długo i w wieku 90 lat chcecie jeszcze się w pełni realizować to zapraszamy do Pienin. Ich atrakcje turystyczne z pewnością umilą Wam pobyt.


No i nie pozostaje nic innego, jak przeprowadzić się w Pieniny, to i zdrowie będzie lepsze i chęci więcej.