Prom w Pieninach
Już od roku 2002 z Polski na Słowację można przedostać się promem kursującym na Dunajcu.
Przeprawę promem wyznaczono w Pieninach (jej start) na szlaku z polskich Trzech Koron do słowackiego Czerwonego Klasztoru (zakończenie podróży). Inwestycja kosztowała bagatela ok. 100 tysięcy złotych. Całą dokumentację promu przygotowali Słowacy. Prom w Pieninach jest niewątpliwie jedną z najciekawszych atrakcji turystycznych w tym mieście. Prawie każdy, kto odwiedza Pieniny decyduje się na wyjątkową podróż tym promem.

- Nasi inżynierowie opracowali projekt promu linowego, który jest zasilany silnikiem elektrycznym – tłumaczy Stefan Dzurny, starosta obwodu Czerwony Klasztor. – i bez zarzutu działa już od prawie dziesięciu lat.
Takie rozwiązanie nie do końca jednak odpowiada Polskiemu Stowarzyszeniu Flisaków Pienińskich. – Obawiamy się kolizji na Dunajcu – mówi Stefan Laskowski, prezes PSFP. – Przecież po rzece pływa coraz więcej flisaków. A jak jeszcze dojdzie prom linowy, to o nieszczęście nietrudno.
Flisacy proponują, by zamiast promu pomiędzy brzegami kursowała tradycyjna tratwa. – To będzie o wiele bezpieczniejsze rozwiązanie – twierdzi prezes Laskowski.
Słowacy są zdziwieni obawami polskich flisaków. – Nasi eksperci analizowali budowę promu linowego i zapewniają, że jest to bardzo bezpieczna maszyneria – mówi starosta Czerwonego Klasztoru. – Na pewno pasażerowie czują się bezpiecznie na promie niż na ręcznie sterowanej tratwie płynącej w poprzek rzeki.
Władze gminy Czorsztyn przychylają się do pomysłu Słowaków. – Skoro projekt przeszedł pozytywne opinie ekspertów, nie widzimy przeszkód, by go wdrożyć – uważa Lech Janczy, sekretarz gminy Czorsztyn. – Poza tym godziny kursowania promu można zsynchronizować z kursami flisaków, tak by wykluczyć kolizje.
- To bardzo dobry pomysł, który uatrakcyjni nasz region – mówi Marek Koterba, wójt Czorsztyna. – Już dzisiaj jest tutaj turystyczne przejście graniczne, lecz nikt nie będzie przecież przeprawiał się wpław przez rzekę.
Polscy i słowaccy samorządowcy zwrócili się o wsparcie finansowe do Euroregionu Tatry. Projekty pozytywnie zaopiniowały dyrekcje pienińskich parków narodowych: polskiego i słowackiego. Przyrodnicy odrzucili pomysł budowy w tym miejscu mostu, który ich zdaniem szpeciłby pieniński krajobraz. I dzięki finansowaniu Euroregionu Pieniny mają tą przepiękną atrakcję turystyczną.

